Jezus uzdrawia chorych – 5. Niedziela zwykła

fot. unsplash.com

Słowa Ewangelii według Świętego Marka(Mk 1, 29-39)

Po wyjściu z synagogi Jezus przyszedł z Jakubem i Janem do domu Szymona i Andrzeja. Teściowa zaś Szymona leżała w gorączce. Zaraz powiedzieli Mu o niej. On podszedł i podniósł ją, ująwszy za rękę, a opuściła ją gorączka. I usługiwała im.

Z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych; i całe miasto zebrało się u drzwi. Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił, lecz nie pozwalał złym duchom mówić, ponieważ Go znały.

Nad ranem, kiedy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił. Pośpieszył za Nim Szymon z towarzyszami, a gdy Go znaleźli, powiedzieli Mu: «Wszyscy Cię szukają». Lecz On rzekł do nich: «Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo po to wyszedłem».

I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy.

W ubiegłym tygodniu, powinny zniknąć z naszych domów ostatnie niedobitki ozdób przypominających nam o Bożym Narodzeniu (po drugim dniu lutego wypada je schować 😊). W naszych parafialnych kościołach rozebrano choinki, schowano szopki. Czas na chwilę (niedługo Wielki Post) wrócić do czasu zwykłego.

W Ewangelii słyszymy opis jednego dnia z życia dorosłego Jezusa. Pewnie był to dzień jak co dzień, jeden z wielu itd. Zapewne. Możemy nawet powiedzieć, że gorączka, która męczyła teściową Piotra wpisuje się w tę codzienność. Cierpienie, choroby, to przecież obszar ludzkich doświadczeń. Spotykających codziennie wielu z nas. I w tej właśnie codzienności Piotra i jego rodziny pojawia się Jezus i uzdrawia cierpiącą kobietę. Co jednak zawarzyło na cudzie?

Ktoś powie: przyszedł do nich w odpowiednim momencie – to już jest jakiś cud. Być może. Kto inny uzna, że uzdrowił ją ze względu na Piotra. Przecież ktoś musiał ich ugościć. Możliwe, ale spróbujmy spojrzeć na tę sytuację z innej strony.

Gdy uczniowie weszli do domu i dowiedzieli się, że teściowa Szymona leży chora, nie kombinowali po swojemu. Nie próbowali przeczekać jej choroby, z naiwnym twierdzeniem: może samo jej przejdzie. Nie ukrywali również jej choroby przed Panem. Natychmiast biegną do Jezusa i mówią mu: mamy problem! Nie zastanawiali się co ich Nauczyciel może z tym zrobić, czy w ogóle coś zrobi. Po prostu od razu Mu o tym powiedzieli. A On uczynił cud.

W ten sposób pokazali, jaka powinna być chrześcijańska postawa w obliczu kłopotów: od razu mówić o tym Jezusowi.

Może warto dziś zastanowić się z czym ja zmagam się w mojej codzienności, co jest jakimś problemem, kłopotem, może cierpieniem i chorobą. Z czym sobie nie radzę, albo udaję przed innymi, że problemu nie ma.

Gdy już uda się nazwać tę rzeczywistość, powiedz o niej Jezusowi. Po prostu powiedz, jak uczniowie, powiedzieli o gorączce tej kobiety. Nie owijaj w bawełnę, nie upiększaj, powiedz jak jest i ufaj, a On będzie działał w twoim życiu!

kl. Adam Wawrzyniak

Zostaw swój komentarz

© 2021 Blog PWSD w Gnieźnie "Powołani". Wszelkie prawa zastrzeżone.