Słowo, w którym, jest życie i światłość, Słowo, które stało się ciałem.

fot. unsplash.com

Słowa Ewangelii według Świętego Jana (J 1, 1-5. 9-14)

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, z tego, co się stało.

W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła.

Była światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi.

Na świecie było Słowo, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego – którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili.

A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy.

Słowo, w którym, jest życie i światłość, Słowo, które stało się ciałem.

Dzisiejsza Ewangelia stawia przed nami kilka znaczących prawd o Chrystusie, Bożym Synu, którego narodzenie uroczyście uczciliśmy 25 grudnia i celebrowaliśmy przez kilka kolejnych dni. Dzisiejsze Boże Słowo bezpośrednio wskazuje na jedność Jezusa z Ojcem, na Jego istnienie „od początku”. Pokazuje Go także jako prawdziwego Zbawiciela, który jest jedyną światłością, będącą w stanie przeniknąć mroki i oświecić każdego człowieka. Ta sama jednak ewangelia stawia nam przed oczy prawdę o człowieku. Smutną prawdę. Bowiem jak mówi ewangelista Jan „swoi Go nie przyjęli”, „świat Go nie poznał”. Dzisiejsza niedziela może stać się dla nas czasem swoistej refleksji nad naszym przyjęciem Bożego Syna. Możliwe jest bowiem, że jeszcze Go do swojego serca nie przyjąłem. Tak, jest to możliwe. I byłaby to wielka tragedia, gdyby Boża łaska i miłosierdzie kończyły się na przykład z nastaniem Nowego Roku, jednak prawda jest inna i zdecydowanie bardziej optymistyczna. Bóg pragnie narodzić się w sercu każdego człowieka, każdego dnia. Również i my pragnijmy aby tego dokonywał, ciągle na nowo.

Moja osobista refleksja podąża w jeszcze jednym kierunku, a mianowicie ku postaci św. Jana Chrzciciela, osoby mocno obecnej w liturgii Adwentu. Człowieka, który posłany został aby zaświadczyć o światłości, aby wskazywać na Jezusa. Sam przekonany o swojej małości przygotowywał serca na przyjście Zbawiciela. Był bardzo oddany i wierny tej misji. Dziś ta światłość jest pośród nas, ale misja Janowa jest nadal aktualna i bardzo potrzebna. Wokół nas jest przecież wiele osób, które Boga nie poznały, a dzięki naszemu świadectwu życia i wiary mogą Go spotkać. A być może, to Ty, bracie, siostro potrzebujesz dziś kogoś, kto wskaże ci Jezusa, zaświadczy o Jego obecności. Pomódlmy się zatem dzisiaj za nasze serca i za serca ludzi którzy nas otaczają, abyśmy wzajemnie rozpalali w sobie ogień wiary. Niech zbawiciel będzie obecny pośród nas. W sposób jak najbardziej żywy.

Kl. Eryk Daniel

Zostaw swój komentarz

© 2021 Blog PWSD w Gnieźnie "Powołani". Wszelkie prawa zastrzeżone.