Droga Krzyżowa – módlmy się!

 

Zachęcamy do uczestnictwa w nabożeństwach Drogi Krzyżowej, które to odbywają się w każdy piątek w naszych parafiach. Dla tych, którzy z różnych powodów nie mogą na nie dotrzeć zamieszczamy na naszym blogu rozważania przygotowane przez kleryka Rafała. Niech kontemplacja męki i śmierci Pana Jezusa przybliża nas do Niego i przemienia nasze serca, napełniając je miłością.

Droga Krzyżowa

Nie wiem, co teraz przeżywasz i co nosisz w sercu. Wiem natomiast jedno – Pan Bóg na Ciebie czeka. Czeka na drodze Twojego życia. Warto zatrzymać się na chwilę i Go spotkać.

Przypatrzmy się naszym postawom. Przypatrzmy się temu, jak widzimy samych siebie, a jak widzą nas inni. Przypatrzmy się wreszcie naszej relacji z Bogiem. Niech ta Droga Krzyżowa będzie naszym rachunkiem sumienia. Starajmy się odnaleźć nie tylko te złe momenty naszego życia, ale i te dobre. Droga Krzyżowa nie ma nas tylko zasmucać, ale ma nam pomóc odkryć to, co kryje się głęboko w naszych sercach, to jacy jesteśmy naprawdę. Nasze życie ma się stać Drogą Jezusa. Choć pełne trudności, niech będzie przeżyte z Jezusem.

Stacja I – Jezus skazany na śmierć przez Piłata

Kim ja jestem? Arcykapłanem, który wrzeszczy i oskarża? A może fałszywym świadkiem? Czy może jednak Piłatem, który umywa ręce? Z każdą z tych postaci moglibyśmy się utożsamić. Tak wiele narzekamy i marudzimy, tylko dlatego, że my zrobilibyśmy to inaczej. Bo mi się wydaje… Mi się nie ma wydawać. Moje „wydaje mi się” rzadko kiedy ma coś wspólnego z rzeczywistością. Ale ja i tak uparcie wszystko będę budował na moim „wydaje mi się”. A później tylko umyję ręce – bo mi się wydawało…

Stacja II – Jezus bierze krzyż na swoje ramiona

Wiele przedstawień Pasji pokazuje, że Jezus przed wzięciem krzyża ucałował go, jako narzędzie naszego zbawienia. Jezus bierze krzyż dobrowolnie. Nikt na siłę Mu go nie wciska na ramiona. A jak ja traktuję mój krzyż? Często pewnie wolałbym, żeby go nie było, żeby może kto inny go niósł za mnie. A już na pewno nie mam tyle odwagi, żeby dźwigać go dobrowolnie. Przecież to ujma na honorze, jeżeli sam go wezmę.

Chrystus zachęca nas do postawy jeszcze głębszej – uklęknij przed tym krzyżem, najbrudniejszym i największym, ucałuj go i weź. Nie bój się go. Nie niesiesz go sam.

„Kto chce iść za Mną, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje.

Stacja III – Pierwszy upadek pod krzyżem

Tak bardzo chcielibyśmy być idealni, nieskazitelni, bez grzechu. A ja upadam. Ten ciężar mnie przytłacza. Ciężar moich grzechów, słabości, oczekiwań, jakie inni mają wobec mnie. I czasami już nie mam siły. Wolę taplać się w tym błocie, bo to mnie nie kosztuje tyle siły, co dźwiganie tego ciężkiego krzyża. Ale jak długo wytrzymam w tym błocie? Obyśmy nigdy nie zapomnieli o słowach syna marnotrawnego: „Wstanę i pójdę do mojego Ojca.”

Stacja IV – Jezus spotyka swoją Matkę

Ona zawsze przy Nim była. Nigdy Go nie zostawiła. Chociaż pozornie On nie zawsze darzył Ją czułą, synowską miłością. „Kto jest moją matką i którzy są moimi braćmi?” Ale Ona jest. Nic nie mówi. Nic nie robi. Spotyka Go. Wychodzi Mu naprzeciw. Nasze mamy też zawsze są, czy tu na ziemi czy tam w niebie. Są i będą. Doceńmy to i spotkajmy je.

Stacja V – Szymon Cyrenejczyk pomaga nieść krzyż Panu Jezusowi

Bycie chrześcijaninem wymaga od nas chęci niesienia pomocy, bycia dla innych. Ale czasami, po ludzki nam się po prostu nie chce. Nie chce nam się pomóc bliźniemu, nawet w jakieś błahostce. Obyśmy w jednej rzeczy różnili się od Szymona – żeby nikt nie musiał nas przymuszać do pomocy. Mamy dawać siebie drugim. Zawsze i wszędzie.

 Stacja VI – Weronika ociera twarz Jezusowi

Czasami wydaje nam się, że aby komuś pomóc, trzeba robić spektakularne rzeczy, że potrzeba ogromnego wysiłku. Wydaje nam się też, że aby zbudować wspólnotę rodziny, miasta, społeczeństwa trzeba robić niesamowicie wielkie rzeczy.

Weronika, żeby ulżyć Jezusowi nie biegła z dzbanem wody, nie robiła manifestacji. Nie zrobiła nic wielkiego. My, żeby ulżyć bliźniemu też możemy zrobić jedną, pozornie małą rzecz – pomodlić się za niego. Ta wspólnota wszędzie jest możliwa – zacznijmy ją budować od tych małych rzeczy, małych otarć chustką. Modląc się za siebie nawzajem, ocieramy chustką nasze słabości, cierpienia, smutki i żale.

Stacja VII – Jezus drugi raz upada pod ciężarem krzyża

W życiu nie ma lekko. Każdy z nas się o tym przekonał. Tak bardzo byśmy chcieli, żeby droga naszego życia była łatwa, prosta i przyjemna, że nie zauważamy oczywistych pułapek, wystających kamieni, przez które znowu upadamy. Znowu pojawia się pokusa taplania we własnym błocie. „Upadać jest rzeczą ludzką, ale trwać w upadku jest rzeczą diabelską”. Wstań i idź! „Ilekroć niedomagam, tylekroć jestem mocny”.

Stacja VIII – Jezus spotyka płaczące niewiasty

Dziwna jest ta stacja. Jezus karci niewiasty za to, że Mu współczują, że nad Nim płaczą. Ale nie robi tego bez powodu. Nam też w Wielkim Poście bardzo łatwo współczuć Jezusowi, użalać się nad Jego męką. Problem jednak w tym, że na tym użalaniu się wszystko kończy. Łatwo jest przejść z Jezusem Drogę Krzyżową, zostawić Go w kościele i wrócić do swojego życia. Ta Droga Krzyżowa nie ma się tutaj skończyć.

Mam płakać nad Jezusem, ale też mam płakać nad sobą. Mam przejść z Nim tę Drogę, ale też swoje życie uczynić Jego Drogą. Niech to życie będzie pełne różnych trudności, ale przeżytych z Chrystusem. Bo Droga Krzyżowa kończy się Zmartwychwstaniem. A czym się skończy moja droga?

Stacja IX – Jezus upada po raz trzeci

Łatwo się mówi o bezinteresownym pomaganiu, budowaniu wspólnoty, pójściu za Chrystusem. Wszystko ładnie, pięknie, ale znowu upadam. Kolejny raz. Mam już tego serdecznie dosyć. Tyle razy prosiłem Boga o pomoc, tyle modlitw, próśb, starań i postanowień i wszystko na nic. A czy często nie było tak, że mówiłem: „Jeśli możesz, uzdrów mnie”. Tutaj padają słowa Jezusa, których często nie słyszymy: „Jeśli możesz? Dla człowieka prawdziwej wiary wszystko jest możliwe”. Brakuje nam konkretnej, radykalnej odpowiedzi: „Wierzę, zaradź memu niedowiarstwu.” Niech to będzie pierwsza rzecz, którą Chrystus ma w nas uzdrowić. Radykalnie. Konkretnie.

Stacja X – Jezus z szat obnażony

Spójrzmy na tę stację jako zachętę dla nas. Gdybyśmy sami dali się odrzeć z naszych wierzchnich szat? Pokazalibyśmy jacy jesteśmy naprawdę. Pozbylibyśmy się tych wszystkich masek, udawania kogoś, kim nie jesteśmy. Ale to wymagałoby stanięcia w prawdzie przed samym sobą. A czy ja w ogóle wiem, jaki jestem naprawdę?

Stacja XI – Jezus przybity do krzyża

Każdy z nas jest kolejnym gwoździem wbijanym w Ciało Chrystusa. Każdy nasz grzech przybija Jego Ciało do krzyża. Ale nie możemy zapomnieć, że jesteśmy też „wbijani” w zbawcze dzieło Chrystusa. Jesteśmy odkupieni Jego krzyżem. Uwolnieni od grzechów, dzięki temu, że to On dał się przybić tymi grzechami do krzyża.

Stacja XII – Jezus umiera na krzyżu

Cokolwiek powiedzielibyśmy przy tej stacji, to i tak nie wystarczy… Nikt, ani nic nie jest w stanie oddać pełni tajemnicy tej stacji. Pozostaje nam tylko przed nią uklęknąć…

Stacja XIII – Jezus zdjęty z krzyża

Maryja trzyma na rękach ciało Syna, które jeszcze kilkanaście lat wcześniej tuliła do snu, przytulała. Maryja chce także nas dzisiaj przytulić do siebie. Chce otoczyć nas swoją opieką, ucałować i razem z nami iść przez życie. Ku Chrystusowi.

Stacja XIV – Pan Jezus złożony do grobu

Po wieczorze Wielkiego Piątku zawsze przychodzi poranek Zmartwychwstania. Do tego się przygotowujemy. Czas Wielkiego Postu jeszcze bardziej nas zachęca do podjęcia pokuty i zmiany swojego życia. Powstańmy razem z Chrystusem do nowego życia. Pozwólmy nam zmartwychwstać.

 

Który to już jest nasz Wielki Post? Które nabożeństwo w naszym życiu? A które z nich stało się naszą własną Drogą Krzyżową?

 

 

Zostaw swój komentarz

© 2022 Blog PWSD w Gnieźnie "Powołani". Wszelkie prawa zastrzeżone.