Wakacyjne zamyślenie kleryka Jacka

 

Bo to jest tak trochę nie tu i teraz. To bardziej kwestia przeszłości lub przyszłości; lub jak śpiewał Litza to co było, było; co ma być, będzie. Bo chrześcijaństwo to jest tu i terazi im więcej się temu przyglądam (lub w ogóle zaczynam) tym bardziej aktualny i poinformowany jestem.

Bo to jest trochę po Janowemu i Jakubowemu. Idzie Jezus koło Jeziora i mówi: teraz Wy, chodźcie za mną. I idą. Jezus mówi w czasie teraźniejszym – idź, zostaw, kochaj. Tu właśnie gdzie jesteś i taki jaki jesteś. Bo to jest Jezus żywy, którego nie zaplanujemy sobie ani nie wykorzystamy do przyklepania naszych wzniosłych idyllicznych projektów.

Bo to jest trochę tak jak z byciem w drodze. Przeszłość nie determinuje. Tu i teraz jesteś tym kim jesteś. Historia ulepiła serce, ale teraźniejszość je modeluje. Trochę jak Nikodem z Jezusem; idzie do niego nocą, bo odkrył coś fantastycznego. Rozpoznał, że teraz albo nigdy. Bo mógł iść następnej nocy itd. I się facet dorosły ma narodzić – czyli zobaczyć rzeczywistość na nowo; tę samą ale przez inną soczewkę.

Bo to jest trochę tak jak z wpatrywaniem się w wydarzenia z wyrwanych kartek kalendarza. Może było lepiej, może było gorzej. Ale dziś nie jest lepszy 2010 ani gorszy 2016. Dziś jest swój 2017 – ma coś z 2010 i 2016 bo przecież każdy nam słodko kwaśny przysmak zostawił.

Bo to jest trochę tak jak z robieniem zdjęć poza automatem. Idzie się przez miasto, park itd. i kombinuje jak dobrać obiektyw, przesłonę, czas itd., by uchwycić to tu i teraz, które widzimy. Potem biegniemy do komputera i na wieki wieków zrzucamy na dysk. Spotkaliśmy to tu i teraz i je takie jakie było zatrzymaliśmy. Wieczny, stateczny, bajecznie barwny trup.

Bo to jest trochę jak tu i teraz w spotkaniu z Bogiem. Ono nigdy nie jest tylko na chwilę. Jest miejscem w przestrzeni i czasie, które mimo dokładnego umieszczenia wyskakuje poza ramkę kalendarza. Bo to jest takie trochę wieczne tu i teraz, które nie jest tym samym jak zdjęcie lecz ciągle nowym. Bo to jedno tu i teraz ma miliony twarzy i codziennie dobiera nowe okulary (albo kamuflaż). Jedno choć wyrażone na wiele sposobów. Zatrzymując się na jednym gubimy się w wyobrażeniach, planach i projektach. Bóg jest tu i teraz. Choć był i będzie, jest Bogiem dziś. I to jest droga. Przygoda, misja i spacer otwartych oczu.

Idziemy?

Jacek S.

fot.: unsplash.com

 

 

Zostaw swój komentarz

© 2022 Blog PWSD w Gnieźnie "Powołani". Wszelkie prawa zastrzeżone.