Uroczystość Zesłania Ducha Świętego

Słowa Ewangelii według Świętego Jana (J 7, 37-39)

W ostatnim, najbardziej uroczystym dniu Święta Namiotów Jezus wstał i zawołał donośnym głosem:

«Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie – niech przyjdzie do Mnie i pije! Jak rzekło Pismo: Rzeki wody żywej popłyną z jego wnętrza».

A powiedział to o Duchu, którego mieli otrzymać wierzący w Niego; Duch bowiem jeszcze nie był dany, ponieważ Jezus nie został jeszcze uwielbiony.

Czytanie z Dziejów Apostolskich (Dz 2,1-11) oraz Ewangelia (J 20,19-23) przedstawiają nam dwa różne obrazy Apostołów. Trwają oni w Wieczerniku. Może już to sobie uświadomili wtedy, a być może po dłuższym czasie, że jest to takie miejsce, gdzie dzieje się wszystko, co dla nich ważne, co ważne dla Kościoła. Pierwszy raz wchodzą tam, myśląc tylko wyłącznie o sobie – kto jakie miejsce zajmie przy Jezusie. Po pięćdziesięciu dniach od Zmartwychwstania Chrystusa, Apostołowie nie myślą o sobie, ale tylko o Jezusie i Jego Kościele. „Drzwi” ich serc nie są już zamknięte z jakichkolwiek obaw. Nie nurtują ich pytania: który z nich jest pierwszy; czy ich życie jest w niebezpieczeństwie. Skąd ta zmiana? Skąd ten „przewrót”? To Duch Święty otwiera ich serca, otwiera drzwi Wieczernika, otwiera Kościół ku drugiemu człowiekowi.

Dzisiejsza uroczystość pokazuje, jaki jest sens mojego bycia w Kościele. Duch Święty sprawia, że przestaję myśleć tylko o sobie. Jego siedmiorakie dary uzdalniają, aby wyjść do innych, do Kościoła, ale i do tych, którym z Kościołem jest nie po drodze. Zmiana w Apostołach nie dokonała się dlatego, że w Wieczerniku zaczęło wiać i pojawiły się języki z ognia po pięćdziesięciu dniach. To tylko znaki towarzyszące. Duch Święty dokonał radykalnego nawrócenia Apostołów. Wylanie Ducha dokonało się w nich. Kiedy przestaję patrzeć tylko na siebie, a zaczyna mi zależeć na Bogu i innych, otwieram drzwi mojego Wieczernika.

Pięćdziesiątnica ma zadziać się we mnie. Przestaje się wszystko kręcić wokół mnie. Chcielibyśmy, żeby Duch Święty przyszedł w wichrze czy ogniu – łatwiej byłoby Go przyjąć, ale On przychodzi „cicho” każdego dnia i ożywia cały Kościół w Jego wnętrzu. Papież Franciszek definiuje misję Kościoła w trzech słowach: „wyjść”, „włączyć” i „ucieszyć się”. I to właśnie otwarcie serca na Ducha Świętego uzdalnia do „wyjścia”, do otwarcia drzwi. To wyjście jest ukierunkowane na spotkanie, na zaproszenie innych ludzi do Chrystusa. Pierwszym krokiem głoszenia Dobrej Nowiny jest właśnie wyjście. Tak trudno przełamać się, aby mówić o Jezusie nawet wśród rodziny, przyjaciół, znajomych, a co dopiero wyjść do tych, których się boimy, obawiamy. Apostołowie dzięki Duchowi Świętemu wychodzą i głoszą „wielkie dzieła Boże” w językach ludzi zebranych w Jerozolimie. Duch Święty otwiera na zrozumienie drugiego człowieka i głoszenie Ewangelii.

Jezus po zmartwychwstaniu, gdy przychodzi do zalęknionych uczniów w Wieczerniku, mówi: „Pokój wam”. Chrystusowy Pokój przygotowuje ich do przyjęcia darów Ducha Świętego. Pomaga im w czasie oczekiwania. Apostołowie otrzymują jeszcze moc odpuszczania grzechów. Dopiero uczeń, który sam doznał przebaczenia jest w stanie głosić Jezusową miłość całemu światu. Doświadczenie ojcowskiego miłosierdzia, pokój serca, który pochodzi od Chrystusa i wylanie darów Ducha Świętego sprawiają, że jestem w stanie otworzyć drzwi mojego „wieczernika” ku drugiemu. Czy tego chcę?

kl. Kamil Świątek

Zostaw swój komentarz

© 2020 Blog PWSD w Gnieźnie "Powołani". Wszelkie prawa zastrzeżone.