Samotność i Eucharystia

 

W jednym z wierszy autorstwa Edwarda Stachury*, podmiot liryczny zmaga się z doświadczeniem niespełnionej miłości. Spotkał w swoim życiu kobietę, w której zakochał się bez pamięci i dla której porzucił wszystko. Zostawił to, co stanowiło o jego dotychczasowym życiu. Zrezygnował ze wszystkich pozostałych więzi z ludźmi, które miał do tej pory. W relację z nowo poznaną kobietą zaangażował się całkowicie, nic poza nią nie pozostawiając. Wszystko inne przestało się liczyć, przestał się nawet bać samej śmierci.

 

Potem poszła, luty był,

Już nie żyje ten, co żył.

 

Niestety kobieta, która pochłonęła go całkowicie, później odeszła. Była wszystkim, dlatego teraz wszystko stracone. Nie pozostało absolutnie nic. W miejsce szczęścia pojawił się przeszywający na wskroś ból, wszechogarniająca pustka, totalna samotność. Pojawiło się piekło, bo totalna samotność to właśnie piekło.

 

Chodzę tu, chodzę tam,

W tłumie ludzi zawsze sam.

(…)

Nie mam już nic.

(…)

Ale też nikt mnie nie ma.

(…)

Jestem niczyj.

 

Tajemnica Wielkiego Czwartku to tajemnica Eucharystii, czyli tajemnica tego, że Jezus wchodzi z człowiekiem w relację. Chrystus przychodzi do tych, którzy przeżywają piekło samotności. Samotności, która ma różne przyczyny, ale zawsze ten sam skutek. Niezależnie, czy jest zawiniona, czy nie, czy jest wynikiem śmierci bliskich, niespełnionej miłości romantycznej, kłótni, niezrozumienia, czy czegokolwiek innego.

Eucharystia to tajemnica Chrystusa, który przychodzi, żeby wyrwać człowieka z totalnego osamotnienia. Żeby człowiek już nie był „zawsze sam”. Żeby z powrotem „Coś miał”. Żeby znowu jego samego „Ktoś miał”. Żeby „był czyjś”.

*przywołany utwór to wiersz pt. „Jestem niczyj”

Zostaw swój komentarz

© 2020 Blog PWSD w Gnieźnie "Powołani". Wszelkie prawa zastrzeżone.