„A Jonasz wstał, aby uciec do Tarszisz przed Panem” #świadectwo_powołania

 

Dzielimy się z wami kolejnym świadectwem działania Boga w naszym życiu. Do seminarium zmierzamy z różnych stron naszej Archidiecezji. Tak samo z różnych stron i różnymi sposobami woła nas Pan Bóg. Przez Wielki Post chcemy się właśnie tym z Wami dzielić. Naszym życiem. W każdy wtorek i czwartek. Udanej lektury 🙂

«Wstań, idź do Niniwy – wielkiego miasta – i upomnij ją, albowiem nieprawość jej dotarła przed moje oblicze». A Jonasz wstał, aby uciec do Tarszisz przed Panem. Zszedł do Jafy, znalazł okręt płynący do Tarszisz, uiścił należną opłatę i wsiadł na niego, by udać się nim do Tarszisz, daleko od Pana. (Jon 1,2-3)

Pan Bóg ma na każdego człowieka pewien pomysł, pewien plan, ale nie zrobi nic przeciwko niemu. Czy nie łatwiej byłoby, gdyby Bóg znając dla mnie najlepszą drogę wcielił ją po prostu w moje życie? Przecież wierzymy, że plan Boga jest najlepszy. Jednak On często pozwala nam błądzić, kombinować po swojemu, upadać, żałować, wstawać i znowu upadać. Czy taki Bóg jest dobry? Zdecydowanie tak! BÓG JEST DOBRY i chce, abyśmy my sami odnaleźli naszą drogę, a On niezależnie czy wybrana przez nas droga jest tą, którą zaplanował czy nie błogosławi nam, pomaga i nas podnosi.

Tak jest z naszym powołaniem, On daje nam znaki, mówi jak mamy iść, a my idziemy często w inną stronę. I w pewnym momencie naszego życia dostrzegamy, że to do czego doszliśmy jest może i imponujące, i jesteśmy za to chwaleni, doceniani, szanowani. Jednak nie daje nam to pełni satysfakcji – czegoś nam w naszym życiu brakuje. A przecież tak dobrze je sobie zaplanowaliśmy. Zaczynamy szukać raz jeszcze. Z lekkim uśmiechem na twarzy widzimy, że prawdziwa droga, która prowadzi do szczęścia i satysfakcji jest obok nas. Może nie jest ona prosta, bez wybojów, ale za to idąc po niej możemy czuć zadowolenie i satysfakcję, że w końcu jesteśmy na właściwej trasie.

Tak też właśnie było w moim przypadku, gdy zaplanowałem sobie życie – nawet całkiem nieźle i powoli, małymi krokami realizowałem te swoje plany. Jednak coś mi nie dawało spokoju. Pomimo tego, że moje życie z zewnątrz wyglądało dobrze, to w środku brakowało tego czegoś, tej wewnętrznej radości, poczucia spełnienia. I żadne nawet ambitne projekty i pomysły nie były w stanie mi tego dać. Może brzmi to patetycznie i mało oryginalnie, ale życie nie zawsze jest spektakularne – za to zawsze jest wyjątkowe. I dopiero w momencie, gdy wróciłem do tego, co kiedyś zrodziło się w moim sercu (oczywiście chodzi o seminarium) i zrezygnowałem z bezpiecznego i dobrze poukładanego mojego pomysłu na życie Pan Bóg dał mi poczuć, że w końcu zacząłem iść Jego drogą.

kleryk

PS.
Dołączamy krótką modlitwę. Możesz poświęcić 30 sekund swojego życia za osobę, która podzieliła się skrawkiem swojego życia oraz w intencji nowych powołań kapłańskich, zakonnych i misyjnych:
Boże, nasz Ojcze, prosimy, porusz serca ludzi młodych, aby nie bali się odpowiedzieć na głos Twojego wezwania i poślij nam nowych głosicieli Twego Słowa, niestrudzonych misjonarzy nadziei, którzy będą nieść pokój, dobro i miłość wszędzie tam, gdzie Ty ich postawisz. Amen.
Bądź z nami na bieżąco! 🙂
Strona internetowa: www.pwsd.archidiecezja.pl
Blog: http://powolani.archidiecezja.pl/kontakt/
FB: https://www.facebook.com/seminariumgniezno
Twitter: https://twitter.com/pwsd_gniezno
Instagram: https://www.instagram.com/seminariumgniezno

Zostaw swój komentarz

© 2020 Blog PWSD w Gnieźnie "Powołani". Wszelkie prawa zastrzeżone.