Przemyślenia na niedzielę (17.11.2019)

 

Parę lat temu, w 2012 roku głośno było o zbliżającym się końcu świata. Nadal co jakiś czas powstają różne filmy o globalnej katastrofie, końcu tego, co widzimy wokół i początku czegoś nowego. Ale o wielkich znakach na niebie, wojnach i kataklizmach nie mówią tylko twórcy filmowi. Mówił o nich sam Jezus. Czy to znaczy, że koniec świata rzeczywiście nas czeka? Czy rzeczywiście wszystko, co jest wokół nas przestanie istnieć?

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza (Łk 21, 5-19)

Gdy niektórzy mówili o świątyni, że jest przyozdobiona pięknymi kamieniami i darami, Jezus powiedział: «Przyjdzie czas, kiedy z tego, na co patrzycie, nie zostanie kamień na kamieniu, który by nie był zwalony».

Zapytali Go: «Nauczycielu, kiedy to nastąpi? I jaki będzie znak, gdy to się dziać zacznie?»

Jezus odpowiedział: «Strzeżcie się, żeby was nie zwiedziono. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: „To ja jestem” oraz: „Nadszedł czas”. Nie podążajcie za nimi! I nie trwóżcie się, gdy posłyszycie o wojnach i przewrotach. To najpierw „musi się stać”, ale nie zaraz nastąpi koniec».

Wtedy mówił do nich: «„Powstanie naród przeciw narodowi” i królestwo przeciw królestwu. Wystąpią silne trzęsienia ziemi, a miejscami głód i zaraza; ukażą się straszne zjawiska i wielkie znaki na niebie.

Lecz przed tym wszystkim podniosą na was ręce i będą was prześladować. Wydadzą was do synagog i do więzień oraz z powodu mojego imienia wlec was będą przed królów i namiestników. Będzie to dla was sposobność do składania świadectwa. Postanówcie sobie w sercu nie obmyślać naprzód swej obrony. Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość, której żaden z waszych prześladowców nie będzie mógł się oprzeć ani sprzeciwić.

A wydawać was będą nawet rodzice i bracia, krewni i przyjaciele i niektórych z was o śmierć przyprawią. I z powodu mojego imienia będziecie w nienawiści u wszystkich. Ale włos z głowy wam nie spadnie. Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie».

Koniec tego, co widzimy kiedyś rzeczywiście nastąpi, bo wierzymy w powtórne przyjście Chrystusa na końcu czasów. Ale wydaje mi się, że nie tylko o tym chce nam dzisiaj powiedzieć Bóg.

Przyjdzie czas, kiedy z tego, na co patrzycie, nie zostanie kamień na kamieniu, który by nie był zwalony. Zastanawiałem się, jak obraz świątyni, przyozdobionej kamieniami i darami odnosi się do mojego życia. Z jednej strony warto zwrócić uwagę, że zbliżamy się do uroczystości Chrystusa Króla Wszechświata (która już za tydzień) i końca roku liturgicznego. Ten czas w liturgii słowa każdej Mszy bardzo mocno jest wypełniony tekstami o końcu porządku świata, aby ukazać, że ostatecznie to Chrystus jest Władcą całego otaczającego nas porządku.

Z drugiej strony dzisiejsza Ewangelia nie jest tylko mową o końcu czasów. Świątynią, o której mówi Jezus może być moje serce. Serce, w którym mieszka Duch Święty, serce, w którym oddaję cześć Bogu. Ale to moje serce może być „przyozdobione” różnymi dodatkowymi elementami, kamieniami i innymi darami, którymi chcę je pozornie wzbogacić. W praktyce wychodzi na to, że obciążam moje serce grzechami, myśleniem po swojemu, maskami, fałszem. Chcę, żeby moje serce było ładną świątynią, ale nie pytam o zdanie jego Architekta, tylko robię po swojemu, dodając pozornie ładnie wyglądające elementy. Ostatecznie piękno mojego serca, zaprojektowane przez dobrego Boga zostaje przykryte wszystkim, co ludzkie i złe, a co z pięknem nie ma za wiele wspólnego. Jezus chce te wszystkie kamienie ze mnie zrzucić. Chce, żeby nie pozostał kamień na kamieniu, który by nie był zwalony, czyli żeby świątynia mojego serca wróciła do swojego pierwotnego stanu. Chce, żebym nie przyozdabiał jej na siłę, ale ukochał ją taką jaka jest. Choćby wydawało się, że jest brudna, odpadają w niej tynki, okna ma powybijane i w ogóle nie nadaje się na miejsce oddawania czci Bogu, jest świątynią, którą zaprojektował Bóg. Wszelkich niezbędnych remontów dokona w niej On sam.

Bez konserwatora zabytków nie remontuje się zabytkowych budynków, bo można, w najlepszym wypadku zatracić ich piękno, w najgorszym – utracić je bezpowrotnie. Remontów i przyozdabiania naszego serca też nie należy dokonywać bez Boga – On wie najlepiej, jakich potrzebujemy środków. Gdzie je znaleźć? W głównym biurze konserwatora naszych serc, które znajdziemy w każdym konfesjonale.

kl. Rafał

fot. unsplash.com

Zostaw swój komentarz

© 2020 Blog PWSD w Gnieźnie "Powołani". Wszelkie prawa zastrzeżone.