„Małe tęsknoty”…a może duże?

 

Małe tęsknoty, krótkie tęsknoty. Znaczące prawie tyle co nic. Nagłe i szybkie serca łopoty. Kto by nie znał ich…śpiewa w refrenie jednej ze swoich piosenek Krystyna Prońko. Tęsknoty, czyli poczucie braku czegoś, wzdychanie za kimś, wspominanie wydarzeń minionych. Chyba każdy to przeżył chociaż raz?

 

Rozmawiając z Panem Bogiem w czasie piątkowej adoracji przyszła mi do głowy myśl, żeby podzielić się z Wami tym, co o tej tęsknocie myślę. I nie chodzi tu wcale o jakieś wymądrzanie się kleryka VI roku, któremu marzy się nauczać tłumy. Chodzi bardziej o wspólny spacer jedną ze ścieżek życia.

Można tęsknić za smakiem coli z lodówki w upalny dzień. Można tęsknić, wręcz marzyć już we wtorek o zjedzeniu pysznego obiadu, choć wiem, że zjem go dopiero w sobotę. I to są „bezpieczne” tęsknoty – wyczuwamy potrzebę, którą możemy zaspokoić. Ich spełnienie, pójście za nimi nie zrobią nam krzywdy. Ale…

Są takie tęsknoty, które potrafią być „niebezpieczne”, trącą pokusą, fałszem i pochodzą od Szarego (tak w pewnej książce nazywano złego ducha). Np.: ja mogę tęsknić za tym, aby być mężem swojej żony. Siostra zakonna może tęsknić za byciem matką czwórki dzieci. Mąż chciałby jednak żyć sam i zostać księdzem i tęskni za kościołem niemiłosiernie. I co teraz? Ma spełnić tą tęsknotę? Albo lepsze. Gdy przeżywam trudności w swoim życiu, w głowie pojawia się myśl: „Przecież tamci mają lepiej! Tam jest łatwiej. Spadam stąd i idę tam!”. Co się okazuje? Tam jest tak samo jak tu, albo gorzej. Wniosek z tego taki, że wszędzie dobrze gdzie nas nie ma.

Dlatego nie musimy ulegać każdej tęsknocie jaka pojawi się w naszym sercu. Dobrze jest ją rozeznać. Z rozwagą i spokojem podejść do niej. Nie podejmować pochopnych decyzji. Tęsknotę, która chce zafałszować obraz mojej rzeczywistości zamień w coś dobrego. Gdy jakaś myśl uporczywie za Tobą chodzi i domaga się zrealizowania, a widzisz, że nie wyjdzie Ci to na dobre to rusz się i zrób coś pożytecznego. Zawalcz z nią. Posprzątaj pokój, zabierz żonę do kina, idź na siłownię. Po prostu zajmij się czymś. Jeszcze bardziej zaakceptuj i ukochaj swoje życie. Bo nie jest wcale takie złe, jak Ci się nieraz wydaje. Bóg jako super-Tata pomoże Ci to odkryć.

                                                                                                          kl. Paweł

Zostaw swój komentarz

© 2020 Blog PWSD w Gnieźnie "Powołani". Wszelkie prawa zastrzeżone.