Dzień Prymicji…

 

Ostatnia niedziela była dniem długo wyczekiwanych prymicji, które są radością nie tylko nowo wyświęconych kapłanów, ale całej naszej seminaryjnej wspólnoty. Zapraszam do zapoznania się z krótkimi relacjami z tych wydarzeń:

 

 

Ks. Jacek Bartmański:

W sobotę, dwóch naszych braci przyjęło z rąk Ks. prymasa Wojciecha Polaka święcenia prezbiteratu i zostali oni tego dnia włączeni w kapłańską wspólnotę. W niedzielę miały miejsce prymicje, pierwsze odprawione przez neobrezbiterów Msze święte. Każdy odprawił Eucharystię w swojej rodzinnej parafii. Dla mnie prymicja Jacka była wyjątkowa. Jeszcze nie tak dawno służyliśmy razem do Mszy świętej jako ministranci, gdy teraz, w tym samym miejscu, to za jego pośrednictwem Bóg zstąpił z nieba. Na końcu Mszy Ks. Jacek wszystkim nam udzielił papieskiego błogosławieństwa, a my mogliśmy ucałować jego namaszczone dłonie. Zaraz po liturgii pojechaliśmy wspólnie na salę. Posililiśmy tam ciało, a następnie złożyliśmy Księdzu neobrezbiterowi życzenia. Zrobiliśmy sobie razem wiele zdjęć i przed figurą Matki Bożej odmówiliśmy litanię loretańską. Już po kolacji przyszedł czas powrotu i musieliśmy wyruszyć w drogę powrotną. O godzinie 20 byliśmy już w domu, a ten pełen wrażeń dzień zakończyliśmy razem z Maryją apelem jasnogórskim, dziękując za nowo wyświęconych kapłanów, Jacka i Mateusza.

Darek

 

 

Ks. Mateusz Rosiński:

Dzień prymicji zawsze wzbudza wiele emocji i wzruszeń. Wszyscy wyczekują na ten moment z wytęsknieniem i niecierpliwością. W parafii rodzinnej ks. Mateusza Rosińskiego w Grabienicach był to dzień bardzo długo wyczekiwany. Ks. Proboszcz Stanisław Manios wielokrotnie podkreślał, że jest to pierwsza Msza Prymicyjna od kiedy został wybudowany kościół parafialny, czyli od 421 lat! Fakt ten robi ogromne wrażenie i jeszcze bardziej podkreślił nadzwyczajny charakter tego dnia.

 

 

Uroczystość rozpoczęła się na plebanii, gdzie ks. Mateusz otrzymał błogosławieństwo, podczas którego rodzice oddali swojego syna Bogu i Kościołowi. Procesja udała się w ciszy do kościoła, gdzie rozległ się śpiew pieśni Ludu kapłański. Msza święta zgromadziła wielu wiernych, którzy nie zmieścili się wszyscy do kościoła. Czuć było ogromnego ducha modlitwy i skupienia. Na koniec ks. Mateusz udzielił wszystkim wiernym uroczystego błogosławieństwa prymicyjnego. Był to moment szczególnych wzruszeń, polało się wiele łez. Były to jednak łzy radości. Nie ma nic piękniejszego od przyjęcia błogosławieństwa od kapłana, który był twoim współbratem z seminarium. Nie ma bardziej wzruszającego widoku jak wychowanek błogosławi swojego rektora. Na długo zostanie w pamięci widok syna, który pochyla się nad głową rodzica i mu udziela błogosławieństwa. Wydawałoby się, że zwykły człowiek, taki jak każdy z nas. Jednak jest to kapłan Chrystusa, który zanosi Bogu nasze modlitwy, kapłan, który sprawuje sakramenty i nam ich udziela.  Niech te chwile trwają w nas jak najdłużej i pomagają nam wzrastać w wierze i powołaniu.

Marcin W.

 

 

 

 

 

Zostaw swój komentarz

© 2020 Blog PWSD w Gnieźnie "Powołani". Wszelkie prawa zastrzeżone.