Życie na odcięciu…

 

Publikujemy krótkie zamyślenie kleryka Jakuba z roku V.

Od kliku dni zastanawia mnie, dlaczego tak wiele osób chodzi po ulicy ze słuchawkami w uszach?

Wydaje mi się, że mają oni wtedy bardzo często odcięcie totalne. Od rozmów, od szumu przejeżdżających samochodów, czy po prostu od swoistego rytmu otoczenia. Odcięcie totalne. Muzyka w uszach na 60 –70% i tylko wzrok czuwa nad rzeczywistością.

Czy nie jest to przypadkiem dzisiejsze poszukiwanie ciszy? Miejsca, gdzie jestem tylko ja? W otoczeniu połączonych harmonijnie dźwięków(?), które tykają serca, uczuć, wyobrażeń itp. – dalej niech sobie każdy sam to ponazywa.

Nasuwa mi to obraz pewnej realnej rzeczywistości, której przyznaje się – nie znam. Nie lubię być odcięty, gdyż stawiam na harmonię! Lubię siedzieć na trawie i słuchać ptaków; stać na przystanku i przysłuchiwać się rozmowom, bądź po prostu lubię obserwować innych ludzi.

Dlaczego o tym wspominam? Od trzech tygodni głoszę kazania w czasie nabożeństwa Gorzkich Żali. Razem z kolegami z roku, każdego tygodnia głosimy w innym miejscu. Ja mówiąc o milczeniu próbuję pokazać Pana Jezusa, który wobec Sanhedrynu swoją postawą uczy nas milczeć
(por. Mk 14, 53-61a). Powtarzając już kilka razy te same słowa z ambony, coraz mocniej jestem przekonywany, iż to kazanie także głoszę do siebie.

Nie noszę w uszach słuchawek, ale noszę w sobie odcięcie na linii uszy-serce. Oczy wprawdzie nadążają za rzeczywistością! Doskonale obserwuje i przetwarzam zebrane informacje. Ale niestety zdarza mi dodatkowo oceniać – co jest złe! Przez to zdaję sobie sprawę, że piękną wewnętrzną harmonię zmieniam w fałsz. Czuję, że serce, wzrok i słuch przestają współpracować, powiedziałbym nawet o ich wzajemnym zwalczaniu: Co jest ważniejsze – emocje, intuicja czy wiedza?(…) Następuje trudne do pokonania nieporozumienie. Robi się we mnie gęsta atmosfera.

Dlaczego… ? Stwierdzam, że jest to ewidentny brak ciszy. Tej zewnętrznej, jak i tej wewnętrznej – w głowie i w sercu.

Wprawdzie nie mam recepty dla odciętych w słuchawkach. Ale daję sobie szansę w łapaniu harmonii! Może będzie ona i Tobie pomocna. Spróbuj – zaryzykuj!

To nic wielkiego. Ale pomaga, serio!

Gdy, dzień przyniósł Tobie dużo wrażeń, przeżyć i emocji. Albo Ci tego nie dostarczył. Masz stypę, emanujesz radością, albo masz tzw. constans. Wówczas znajdź swoje miejsce! Ewangelijną „izdebkę”. Zamilknij i słuchaj! Powoli i na spokojnie układaj sobie te sprawy! – wersja ograniczona.

Wersja pełna: To co w/w. Przy czym dodatkowo:  Zamilknij i słuchaj Boga, siebie i tego, co w Tobie się dzieje. Boża obecność jest w tym czasie niezastąpiona! Wtenczas to nie tylko ja układam, ale porządkujemy moje serce razem. Pewno nie raz dzieje się to nie po mojemu, ale dopiero po czasie zaczynam to rozumieć. Nie wszystko od razu. Zawsze mogę powiedzieć: Nie! Ale mimo to staram się ufać. Fakt, nie zawsze mi to wychodzi, ale warto!

Jesteś „słuchawkowiczem” na odcięciu? Napisz jak to jest u Ciebie.

 

                                                                                                                                                             Jakub S.

fot. unsplash.com; M. Romel

Zostaw swój komentarz

© 2020 Blog PWSD w Gnieźnie "Powołani". Wszelkie prawa zastrzeżone.