Klerycy na Adwent – “Napięta gwiazda”

 

Coraz mocniej odczuwalne zaczyna być przedświątecznenapięcie. Jako dziecko szczególnie pamiętam ten stan z domu. Czym bliżej święta, tym coraz bardziej gęstsza atmosfera. Faktem jest, iż nie omija ona także naszej wspólnoty seminaryjnej.

Oczywistym jest, że chcemy przygotować wszystko jak najlepiej: potrawy, stół, choinkę, pójść do spowiedzi, kupić karpia, ubrać się odświętnie, czy po prostu uprzątnąć mieszkanie. Jest to wiele ważnych spraw! Tutaj, od razu przychodzi mi na myśl ewangeliczna Marta, siostra Łazarza. Jezus przychodząc w gościnę do ich domu jest świadkiem, z jednej strony nerwowego i zatroskanego  zachowania Marty, z drugiej jest osoba Marii, która dobrze wykorzystuje chwilę nawiedzenia. Siada u stóp Jezusa i słucha! Marta widząc postawę swojej siostry, czyni jej wyrzut. Rozmawiając z Panem Jezusem zarzuca Marii obojętność i brak zaangażowania. Pan wtedy jej odpowiada z wielką miłością: „Marto, Marto troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona”. (por. Łk 10, 38-42)

Spróbujmy ustalić priorytety! Czy ważniejsze są świąteczne przygotowania, czy rodzina – wspólnota, z którą za chwilę będziemy się łamać opłatkiem i zasiądziemy przy wspólnym stole? Dalej: Czy ostatecznie piękne przygotowanie choinki, stołu, czy mieszkania jest w stanie zagwarantować głębokie przeżycie świąt? Czy nie bardziej istotne jest posłuchać, co budzi się wraz z udzielającą się atmosferą świąt w mężu, dzieciach, koleżankach w pracy, czy  po prostu nieznajomym z przedziału w pociągu?  Choinka zgubi igły, świeca w stroiku się wypali, mieszkanie zakurzy, a wspomnienia i osoby poznane serce w serce – na tyle, ile dziś potrafię, zostaną na długi, długi czas! A może nawet otworzą nowe perspektywy!

Chcemy, czy nie chcemy święta dotykają serca! Bliskie, otulone miłością spotkanie z bliskimi w momencie przełamywania się opłatkiem dotyka tego co najgłębsze i najbardziej osobiste. Same słowo przełamywanie mówi samo za siebie!

Tak mi się wydaje, że to jest jedno ze źródeł owych naszych wewnętrznych napięć. Jest to często ukrycie w samym sobie różnych pragnień, które w nas wtedy odżywają i dochodzą do głosu! Są one przeróżne! Wówczas, by się z nimi nie spotkać, zamykamy je w sercu i wkurzamy się na siebie samych i w dodatku na wszystkich wokół. Czynimy wyrzuty jak Marta z Ewangelii, ostatecznie po to, by ktoś mnie zauważył i pomógł mi się otworzyć!

Recepta: Do wigilii i świąt mamy jeszcze trochę czasu. Zaplanuj czas przygotowań z uwzględnieniem współpracy z najbliższymi. Przygotujmy ten radosny czas razem. Rozmawiajmy – dzielmy się tym, co w nas się rodzi. A nad to słuchajmy siebie! To nie piękny stroik stworzy nam cudowne święta. Tylko Chrystus rodzący się w sercu każdego z nas. Przynoszący światło tam, gdzie jeszcze nie wszystko zostało jasno poukładane i ustalone!

 

Marana tha!

                                                                                                                             Jakub

fot.: http://www.orygenes.pl/marta-i-maria-lk-1038-42/

fot.: M. Romel

Zostaw swój komentarz

© 2020 Blog PWSD w Gnieźnie "Powołani". Wszelkie prawa zastrzeżone.