„Wiara i mózg”

 

W naszym domu, przez trzy kolejne dni (od 7 do 9 grudnia) gościliśmy ks. Andrzeja Jastrzębskiego OMi, który jest profesorem na Uniwersytecie św. Pawła w Ottawie. Ojciec Andrzej, który posiada tytuły naukowe z teologii oraz psychologii, w swojej pracy naukowej zajmuje się głównie antropologią – stara się w sposób integralny, a zatem zarówno z punktu widzenia chrześcijaństwa jak i nauk ścisłych, przedstawić w sposób możliwie najbardziej wyczerpujący to, kim jest człowiek i dlaczego jest homo religiosus. Realizuje on (w praktyce) wezwanie św. Jana Pawła II, który w encyklice Fides et Ratio nazwał wiarę i krytyczną refleksję intelektualną dwoma skrzydłami prowadzącymi na spotkanie z Bogiem.

Monograf, którego wysłuchaliśmy, został zatytułowany Wiara i Mózg. Spójnik „i” nie oznacza w tym miejscu sprowadzenia wiary na poziom czysto biologiczny (podobnie jak dokonuje się to z powodzeniem od wielu lat z miłością). Ksiądz profesor (który w żaden sposób nie chwalił się swoimi „horyzontami” – a opowiedział o nich na naszą prośbę) przez kolejne godziny pokazywał, w jaki sposób właściwie rozumieć relacje między wiarą, doświadczeniem Boga w życiu, a reakcjami akrosomalnymi w naszym mózgu. Innymi słowy, co wiara robi z mózgiem.  Pokazał w jaki sposób współczesna nauka (a właściwie paranauka) stara się sprowadzić wiarę wyłącznie do poziomu biochemii. Wychodząc od płaszczyzny nerwowej (bazy) stwierdza, że to ona jest odpowiedzialna za wiarę (nadbudowę) – czyli, jak chcieli tego marksiści – baza warunkuje nadbudowę. Wiara miałaby być wyłącznie sposobem funkcjonowania naszego mózgu, znajdować w nim uzasadnienie, a nawet przypisane jej miejsce.

Miliony pompowane są w badania naukowe (medyczne), które przy wykorzystaniu najnowszego sprzętu starają się ukazać pracę mózgu w momentach przeżywania doświadczeń wiary. Całkowicie pomija się w tych rozważaniach istnienie umysłu – czyli rzeczywistości, która w żaden sposób nie może zostać sprowadzona do poziomu komórkowego. Myśl to nie impuls. Myślenie o bieganiu, odpala korę ruchową, ale to nie znaczy, że kora ruchowa stwarza bieganie. Myśl znajduje wyraz w mózgu, lecz to nie budowa mózgu determinuje to, o czym myślisz.

Istotą tych problemów jest tajemnica rzeczywistości, która stanowi policzek dla walczących z religijnym zabobonem mentalnym potomków Voltaire’a. Vittorio Messori pisał że, to nie chrześcijanie mają problem z zaakceptowaniem odkryć z pola nauk szczegółowych wyjaśniających, w racjonalny sposób, określoną treść, która do tej pory pozostawała tajemnicą (ot, kolejny dowód na rozum – dar Boży), ale to niewierzący (walczący) dogmatyzują rzeczywistość w taki sposób, by nie pozostało w niej nic, co wymykałoby się szkiełku i oku.

Problemy, o których mówił nam ksiądz profesor być może nie stanowią znaczącego zmartwienia w naszym kraju. Jednakże, podobnie jak inne prądy kulturowe w przeszłości, prędzej czy później i nad Wisłę trafią. Ojciec Andrzej nie boi się stawiać trudnych pytań; przede wszystkim nie obawia się, że to co obecnie przypisujemy Bożej tajemnicy zostanie odkryte jako np.: zjawisko fizyczne. Wielokrotnie powtarzał, że to nasz Ojciec jest Stwórcą wszystkiego i chwała Jemu, jeżeli daje nam odkrywać piękno zachodzących w tym świecie procesów. Zdecydowanie zostawił nam przykład rzetelnego profesora, który nie zamyka się w bezpiecznych arbitralnych pojęciach, ale z zimną głową podchodzi do arbitralnych roszczeń – z obu stron.

Jacek S.

fot.: unsplash.com

Zostaw swój komentarz

© 2020 Blog PWSD w Gnieźnie "Powołani". Wszelkie prawa zastrzeżone.