Matko, która kochasz i trwasz…

 

Nie wiem jak Ty, ale ja zauważyłem, że obecny rok upływa nam pod znakiem… Maryi, Matki Jezusa. W tym roku mija bowiem 100 lat od objawień Matki Bożej w Fatimie, 300 lat od koronacji obrazu Matki Bożej na Jasnej Górze i 140 lat od objawień w Gietrzwałdzie (jedynych objawień Maryi w Polsce, które są uznane przez Kościół). W wielu świątyniach odprawiano nabożeństwa fatimskie, pojawiły się figury Matki Bożej Fatimskiej, a w mojej rodzinnej parafii we Wrześni – pochwalę się – powstała na skwerze przed kościołem kapliczka Maryi Niepolanej. Warto zaznaczyć, że była to inicjatywa osób świeckich, a nie tylko pomysł księży tutaj posługujących.

Dla mnie Matka Boża to po prostu Mama, którą bardzo kocham. Właśnie wtedy, gdy czuję, że za chwilę mogę eksplodować ze swoimi emocjami, irytacją – sięgam po różaniec, by pozbyć się zdenerwowania i gniewu na drugiego człowieka. To „broń” o 100 % skuteczności. Po jej użyciu zawsze jest mi choć trochę lepiej, więc warto, żebyś i Ty po nią sięgał w krańcowych sytuacjach (i nie tylko). Gdy widzisz, że już nie masz dokąd się uciec, nie wiesz co robić, jak rozwiązać daną sytuację, łap za różaniec i proś Maryję o światło w swoim tunelu złości, bezradności i beznadziei. To lek na wiele życiowych chorób.

Kiedyś pewien ksiądz w czasie kazania powiedział: „Wiecie jakie jest dla mnie najpiękniejsze imię na świecie?” Pomyślałem wtedy, że zaraz wymieni imię swojej byłej dziewczyny i jak bardzo mnie zaskoczył, gdy powiedział: „imię MATKI”. Uważałem wtedy, że przecież każda mama jest bardzo zwyczajna, nie ma w niej nic niezwykłego, że ona po prostu musi być i kochać. Dziś to już trochę inaczej pojmuję.

Będąc pewnego razu w Domu Pomocy Społecznej w Mielżynie, zobaczyłem taką sytuację: jedna z sióstr dominikanek chwyciła za ramiona kilkunastoletnią Wiktorię i obracała ją wokół własnej osi, robiąc tzw. karuzelę. Wiki to dziecko autystyczne, które zasadniczo nie mówi, poza jednym słowem, dwoma sylabami „ma-ma”. I właśnie to słowo powiedziała do siostry, ściskając ją mocno. Świetna sprawa, Boża sprawa! Mały cud, „Mama” to dla mnie dowód na to, że jeśli „przyszła siostra” i „przyszły ksiądz” nie widzi się w roli matki i ojca wobec ludzi do których pójdzie, to lepiej niech da sobie spokój z noszeniem habitu, czy sutanny.

 

Częstochowa i Czarna Madonna – szczególne miejsce dla mnie. Pamiętam, gdy przyjechałem do Niej przed maturą i miałem ten zaszczyt, by jako lektor służyć w czasie Mszy Świętej przy samym obrazie. Byłem tak wzruszony, że nie mogłem wydusić słowa. Tyle spraw przedstawionych, tyle próśb wysłuchanych, tylu ludzi pielgrzymujących. Wyrzeźbiona kolanami posadzka wokół obrazu świadczy o tym, że jest to miejsce nieprzeciętne i nieprzeciętni ludzie tu docierają błagać, by Bóg wejrzał na ich los. W tym roku przybyłem tu wraz z Pieszą Pielgrzymką Archidiecezji Gnieźnieńskiej, żeby znów zatopić się w spojrzeniu Matki i oddać Jej wszystkie moje sprawy. To jedyne w swoim rodzaju spojrzenie Tej, która zna, rozumie i wlewa w serce nadzieję, że walka o dobre życie ma sens. W Fatimie, o czym przypominał w czasie pielgrzymkowych kazań ks. Krzysztof Szkopek, pokazała, że Bóg posłużyć może się nawet zwykłymi…pastuszkami z małej wiochy, które nie umieją pisać i czytać. Taki jest Bóg, po ludzku go nie ogarniesz.

 

Droga matko, mamo, mamusiu trzech synów, a może tylko jednej córki. Każda mamo, zawsze wyjątkowa, czy znasz takie chwile, kiedy byłaś zmuszona poświęcić swoją biżuterię, bardzo dla Ciebie cenną, by zdobyć pieniądze na utrzymanie swojego domu i rodziny? Kiedy musiałaś zastawić wszystko, co dla Ciebie najcenniejsze, żeby ratować rodzinę? Kiedy musiałaś stawać na wysokości zadania, gdy Twój mąż nie ogarniał i było wszystko na Twojej głowie? Kiedy mimo problemów wychowawczych po raz kolejny gotowałaś obiad, myśląc „po co” i „dla kogo”, „przecież oni i tak tego nie docenią”? Jeśli nie uzyskałaś za to nigdy wdzięczności, dobrego słowa, to ja chcę Ci to powiedzieć: DZIĘKUJĘ! A tym bardziej Jezus Chrystus cieszy się, że ma takie cudowne córki, ukształtowane na wzór Swojej Matki.

 

Paweł

Zostaw swój komentarz

© 2020 Blog PWSD w Gnieźnie "Powołani". Wszelkie prawa zastrzeżone.