JEZUS I TRUSKAWA

 

Spoglądając na tytuł pomyślałeś/łaś, że zwariowałem? Możliwe, bo dzielę się tym, co sam przeżyłem. Rzuć okiem na kolejne kilka zdań, a dowiesz się co tych dwoje, Jezusa Mistrza i Pana, oraz niepozorną truskawkę łączy. Bo to wcale nie musi być tak, że Jezus jest dostępny tylko w murach kościoła… 

„Nie idź za mną, bo nie umiem prowadzić. Nie idź przede mną, bo mogę za Tobą nie nadążyć. Idź po prostu obok mnie i bądź moim przyjacielem”. Takie mądre zdanie wyczytałem kiedyś u Alberta Camus. Nikt nie rodzi się samotną wyspą i z pewnością nią nie jest. To prawda tak stara i znana jak świat, w którym żyjemy. Człowiek potrzebuje do życia nie tylko wody i pożywienia, ale i drugiego człowieka z którym nawiąże kontakt. Czy dziś możliwa jest piękna, bezinteresowna, ofiarna i ufna przyjaźń?

Moje doświadczenie w tym zakresie uprawianej przez nas sztuki, jaką jest życie pokazuje, że TAK! Drugi człowiek może Ciebie przepełnić pokojem i radością, może dać Ci szczęście, zrozumienie, akceptację, prawdę, rozwój. Może sprawić, że Twoje życie nabierze sensu. Jednak, może to wszystko być na krótką metę, jeśli ja sam nie poznam swojej wartości, że i ja jestem zdolny do kochania i do bycia kochanym, lubianym. Jeśli ja nie stanę przed lustrem i nie powiem sobie „Jestem dobry, kocham siebie. Dzięki Ci, Boże, że jestem” to trudno dobrze budować dobre i owocne relacje przyjaźni. To wszystko należy przyprawić jeszcze szczyptą łaski Bożej.

Przekraczając próg seminarium nie wiedziałem co to jest przyjaźń. Ja mógłbym mieć kogoś takiego? Na pewno nie. Zakładałem, że idąc do seminarium spotkam się z hejtem, pobłażliwymi uśmieszkami znajomych, kolegów, koleżanek. Jak bardzo się myliłem, wielu z nich było zaskoczonych moją decyzją, ale nikt mnie nie potępił, zrobiłem to ja sam. Wstydziłem się swojego wyboru, bałem się jak to będzie. Zawsze jednak mogłem liczyć na wsparcie tych, którzy obok i ze mną żyją – kleryków. Nie odwrócili się także, dziś już ich tak nazwę, przyjaciele z liceum, z klasy, ze szkoły. Są ze mną.

Przyjaciel to ktoś, kto jest w Twojej głowie, przy Twojej jaźni. On czuje, gdy jesteś w gorszym humorze, gdy chcesz się poddać, bo jest zbyt ciężko. Mówisz mu o największych tajemnicach swojego życia, kłopotach, problemach. Opowiadasz mu jakie głupoty i błędy popełniłeś, a on nadal chce z Tobą rozmawiać. Jesteś wściekły, krzyczysz na niego, chcesz się na nim wyładować, a on nadal jest z Tobą. Wyganiasz go drzwiami, wraca oknem. A może wychodząc, nie trzaskając drzwiami mówi Ci: „Pamiętaj, zawsze możesz na mnie liczyć”. Bez względu na to, co przyniesie jutro przyjaciel będzie z Tobą i nie zostawi Cię w potrzebie. Myślę, że przyjaźń można traktować jako pewną formę miłości, jakby braterskiej, siostrzanej. Jest to pewne pokrewieństwo dusz, które nie zawsze musi się objawić od początku znajomości. Dwa lata temu, rozpoczynając trzeci rok w seminarium miałem zamieszkać z nowym współlokatorem. Gdy dowiedziałem się kim on jest, nie potrafiłem ukryć rozczarowania, dlaczego właśnie z nim? Po półtora roku dzielenia wspólnego M1 z łazienką stwierdzam, że był to najlepszy czas spędzony w prawdomówności, radości i wspólnym rozwoju tego studenckiego, ale nade wszystko duchowego życia. I za to Bogu chwała!

Ta historia nie może się jednak tak skończyć. Przecież jak dotąd ani słowa o Jezusie, a tym bardziej o jakiejś truskawie. Przechodzimy więc do rozwiązania zagadki… Pewnego razu moja przyjaciółka podróżowała pociągiem i zauważyła pewne zjawisko, które tak mi wówczas opisała: „Zosia ma dużą maskotkę, przypominającą truskawkę. Truskawa jest cały czas przy Zosi. Zosia trzyma ją w rączkach, przytula, rozmawia z nią. Nie rozstaje się z nią ani na krok. Nawet, gdy Zosia biega po przedziale zawsze jest z nią…truskawa. Nawet wtedy, gdy mama czy tata biorą Zosię na kolana, truskawa też tam ląduje. Zosia wszystkim pokazuje miłość do truskawy. Czyż to nie jest dobry obraz nas, którzy powinniśmy się troszczyć o to, by nigdy nie zgubić Jezusa, by nie wypuścić Go z rąk?”

Spędzając czas z Jezusem, najlepszym Przyjacielem człowieka, ściskając mocno ręce na modlitwie, otrzymamy od Księcia Pokoju wszechogarniającą bliskość, która udoskonali nasze ludzkie przyjaźnie. Módlmy się także za naszych przyjaciół, lub o sam dar przyjaźni, jeśli jeszcze nie mamy kogoś takiego w swoim otoczeniu. Przyjaźni patronuje św. Jan, umiłowany uczeń Pana Jezusa. Niech Pan obdarzy nas taką łaską, jaką otrzymał św. Jan, by wśród najbliższych znalazł się ktoś, na kogo sercu skłonimy głowę w chwili smutku czy cierpienia. Życzę Ci, by w Twoim życiu był ktoś, kto Ci powie: „JESTEM Z TOBĄ, bez względu na wszystko”, jak Jezus!. P. s. Będę się o to dla Ciebie modlił.

                                                                                                                      Paweł

Zostaw swój komentarz

© 2020 Blog PWSD w Gnieźnie "Powołani". Wszelkie prawa zastrzeżone.