Dziś wspomnienie św. Filipa Neri

 

 

Czego, przygotowując się do kapłaństwa, chciałbym się uczyć od św. Filipa Neri?

 

Chyba każdy kleryk przygotowując się do kapłaństwa ma jakiś wzór, który chciałby realizować. Każdy ma jakiś pomysł na swoje kapłańskie posługiwanie. Także i ja, kiedy patrzę na swoją drogę do seminarium, przypominam sobie kapłanów, którzy czymś mi imponowali, od których chciałbym czegoś się nauczyć. Moim zdaniem taki przykład możemy też czerpać od tych wszystkich, którzy zostali przez Kościół ogłoszeni świętymi i dani jako przykład chrześcijańskiego życia.

Dziś, 26 maja, obchodzimy liturgiczne wspomnienie św. Filipa Nereusza. Kiedyś oglądałem o nim film biograficzny, a dzięki jednej sytuacji z jego życia, przedstawionej w ostatniej scenie człowiek ten zdobył moje serce i stał się jednym z moich ulubionych świętych. Zależało mu na zbawieniu tak bardzo, że kiedy Grzegorz XIII chciał obdarzyć go godnością kardynalską, św. Filip rzucił kapelusz za siebie i krzyknął: „Wolę niebo!”. I choć tym zdobył sobie tytuł „mojego” świętego, w przygotowaniu do kapłaństwa chciałbym uczyć się od niego… spowiednictwa!

Żył w XVI wieku. Rzym stanowił wtedy skupisko przeciwników Kościoła, coraz bardziej rozprzestrzeniał się ateizm, a ludzie żyli raczej niemoralnie. Św. Filip w tych okolicznościach rozpoczął Apostolstwo Spowiedzi i w ten sposób zdobywał ludzi dla Chrystusa. Nie płomiennymi kazaniami, ale okazywaniem im Bożego miłosierdzia przez Sakrament Pokuty.

Przychodził do konfesjonału wcześnie rano. Jeśli wyspowiadał wszystkich, którzy czekali w kolejce wychodził przed kościół aby modlić się na różańcu albo czytać jakąś książkę, ale zawsze był w gotowości, by do konfesjonału wrócić, gdyby zjawił się kolejny penitent. Po czasie zaczęło przychodzić do niego tyle osób, że swoją posługę prowadził także w swoim „klasztornym” pokoju, a nawet kładł klucz w pobliżu drzwi, by ludzie mogli swobodnie wchodzić nawet w czasie nocy.

Kiedy bracia martwili się o jego zdrowie, odpoczynek, św. Filip odpowiadał: „Słuchanie spowiedzi nie jest dla mnie żadnym wysiłkiem; przeciwnie, jest dla mnie formą odpoczynku”. Nie zależało mu na zmianie okoliczności życia swoich penitentów, ale przede wszystkim na przemianie ich serca. Potrafił każdego obdarować miłością, jaką czerpał od Jezusa Chrystusa. Był Jego narzędziem, służącym do leczenia poranionych ludzkich serc. Ludzi przyciągał swoją dobrocią i … niesamowitym poczuciem humoru! Spowiadali się u niego ludzie prości, ale i lekarze, książęta, prałaci.

Hagiografowie podają, że spowiadanie było ważną częścią jego życia. Podobno ostatnią rzeczą, jaką zrobił przed śmiercią, było wyspowiadanie rzymskiego kardynała i księży przed przyjęciem święceń kapłańskich.

Jeśli kiedyś przyjdzie mi siąść po drugiej stronie kratki konfesjonału, bardzo chciałbym wypełniać tę misję właśnie tak jak on. Chciałbym, żeby temu aspektowi mojej kapłańskiej misji patronował właśnie św. Filip.

Zmarł 26 maja 1595 roku. Kanonizowany w 1622 roku przez Grzegorza XV. Nazwany „Apostołem Rzymu”, a także „Apostołem Spowiedzi”. Według mnie, Filip Neri to najsympatyczniejszy święty Kościoła!

Dawid

fot.: (źr. commons.wikimedia.org)

Zostaw swój komentarz

© 2020 Blog PWSD w Gnieźnie "Powołani". Wszelkie prawa zastrzeżone.