„Brat Albert w seminarium” – odsłona czwarta

Prze-mienienie: wielkie mienienie się.

Często jest tak, że mienienie się towarzyszy zmianie. W Ewangeliach czytamy o tym, jak Pan Jezus wszedł na górę i w obecności uczniów jego twarz zajaśniała jak słońce, a odzienie stało się białe jak śnieg. W wielu objaśnieniach do tego wydarzenia słyszymy, że miało być ono znakiem, umacniającym uczniów na czas męki – aby nie zapomnieli, że Jezus jest Bogiem.

A jeżeli Jezus miał tak zawsze, gdy stawał twarzą w twarz z Ojcem? Zawsze, gdy mnożył podzieloną na Trzech miłość? Może zawsze wtedy błyszczał miłością Ojca – mienił się Jego światłem. Zbawiciel postanowił wziąć ze sobą Piotra, Jakuba i Jana, aby pokazać im coś więcej – jak bardzo kocha Ojciec. Przemienienie nie jest wydarzeniem, które kiedyś się wydarzyło. To jest teraźniejszość. To chyba jest tak, że nasze serca są do tego powołane – by mienić się światłem miłości.

Jedno z geograficznie uchwytnych przemienień realizuje się każdego tygodnia na ulicy Orzeszkowej w Gnieźnie – w ośrodku dla osób upośledzonych. Chodzimy do Ośrodka, aby być z chłopakami i mężczyznami, którzy na skutek różnych chorób nie są w stanie żyć samodzielnie. Stopień upośledzeń jest różny – przeważnie znaczny – ale przy tym znaczna jest także dawka radości. Radości, która nam ludziom sprawnym niejednokrotnie wydaje się infantylna albo zwyczajnie śmieszna. Kogo bowiem szczerze cieszy wpasowany klocek w drugi klocek albo trafnie przybita piątka? “Przemienienie” przemienia wolontariuszy.

“Przemienienie” jest rozmową o wyjściu – z własnej wygody i strefy komfortu. Jest zderzeniem z ludzką ograniczonością, chorobą, brakiem. Vladimir Solovjov, XIX-wieczny rosyjski filozof, podkreślał, że Przemienienie Jezusa to nie tylko wejście na górę i świecenie blaskim nieba, ale i późniejsze zejście w to, co trudne, poranione. Przemienienie nie jest tylko dla przemienionego! Ono jest dla tych, którzy tego przemienienia bardzo potrzebują. Dlatego też, w każdą sobotę  Zakład Opiekuńczo-Leczniczy przy ulicy Orzeszkowej jest otwarty dla wolontariuszy. Spotykamy się, aby pozwalać Bogu przemieniać nasze serca, abyśmy później my mogli pomagać przemieniać serca podopiecznych. Byśmy pamiętali, że proste podanie kubka i ułożenie puzzli z miłości do człowieka to wielki krok na drodze do codziennego uświęcenia.

Kiedy idę do chłopaków towarzyszy mi myśl o przychodzeniu do świętości. Wierzę, że Pan Bóg ma ich bardzo blisko siebie, że oni widzą więcej, lepiej, bardziej po Chrystusowemu. Święty Brat Albert powtarzał, byśmy byli dobrzy jak chleb – by każdy mógł odłamać kawałek i najeść się. Może warto dać się połamać przez brygadę szczęśliwych zapaleńców? Owszem – jest trudno. Myślę jednak, że wielkie rzeczy wymagają trudów. Inaczej, kto potrafiłļy je docenić?

Brat Albert powiedział: „Nikt nie idzie sam do nieba. Rozbić naczynie, zapach się rozejdzie. Nie tylko będziemy Boga kochać, ale inni Go przez nas pokochają. A to jest coś.” Poszliśmy za radą świętego i wraz z chłopakami namalowaliśmy kilka rysunków na Archidiecezjalny Festiwal Twórczości Religijnej Osób Niepełnosprawnych. Po raz pierwszy zobaczyłem łzy radości z pokolorowanego tła (na żółto) “Ecce Homo”. To wystarczy.

Znajdź na facebooku Wspólnota Przemienienie i wyślij wiadomość!

Jacek

Zostaw swój komentarz

© 2020 Blog PWSD w Gnieźnie "Powołani". Wszelkie prawa zastrzeżone.